Nowe życie bez „ale”

„Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. ”  – Gautama Budda 

Kurczę. Chce mieć bloga, ta myśl  chodzi już za mną dość długo. Chce się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat świata z innymi ludźmi? Chce zrobić coś sam od początku do końca? Może chce żeby kiedyś ktoś mi powiedział, że to co pisze do czegoś mu się przydało lub po prostu dobrze mu się czyta moje wypociny?… wróć. Moje dzieło! Należy w siebie wierzyć! – o tym może innym razem.

 ALE…przecież nie umiem prowadzić bloga. ALE… przecież jest już dużo podobnych blogów i z pewnością lepszych niż mój. ALE… nie mam czasu. ALE…co inni sobie pomyślą? ALE… przecież nie jestem dobry w pisaniu….

STOP!

Często jest tak, że mamy chęć, żeby zrobić coś nowego. Chcemy się czegoś nowego nauczyć, zacząć uprawiać jakiś sport czy np. pojechać gdzieś w nieznane. Dlaczego tego nie robimy? Dlaczego tak często rezygnujemy z własnych marzeń i zachcianek? Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że na drodze staje nam, to znienawidzone już przeze mnie „ale”. Kiedy przeanalizujesz pokrótce swoje życie, pod względem Twojej produktywności, to z pewnością odkryjesz, że miałeś dużo marzeń, których nie zrealizowałeś…ba! większości pewnie nawet nie zacząłeś realizować. Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego tak się dzieje?

Wszystkiemu winne jest to ” ale”, które rodzi się w Twojej głowie zaraz po impulsie, zwanym nowym pomysłem. „Ale”  nie jest niczym innym jak wymówką, która powstrzymuje cię przed zrobieniem czegoś co mogłoby sprawić, żeby Twoje życie zrobiło się naprawdę piękne i produktywne.

W większości przypadków schemat myślenia wygląda następująco:

W naszej głowie rodzi się nowy POMYSŁ/MARZENIE, które zaczyna nas fascynować i chcielibyśmy je zrealizować. Zaraz po tym  pojawiają się WĄTPLIWOŚCI/WYMÓWKI, które sprawiają że odkładamy nasze marzenia i godzimy się na to aby nasze życie dalej było zwyczajne i bezpieczne, co nie znaczy że jesteśmy szczęśliwi. Czasem zdarza się, że to „ale” nie powstrzymuje nas przed zrobieniem czegoś, jednak ogranicza nasz potencjał. Załóżmy że chcesz być mistrzem Polski w bieganiu, zaczynasz biegać i uznajesz, że biegać to ty możesz, ale nie będziesz nigdy najlepszy, bo np: uznasz że Twój organizm nie jest tak dobrze przystosowany do biegania, jak tych którzy są mistrzami. W konsekwencji, zacząłeś biegać…i super! Problemem jest to, że przez wymówki nie będziesz wierzył w siebie, a zarazem nie będziesz trenował wystarczająco dużo, aby zostać mistrzem czy liczącym się zawodnikiem.

Co zmienić w tym schemacie myślowym, aby choć trochę zwiększyć nasza produktywność i aby nasze marzenia stawały się rzeczywistością?:

Zamień „ale” na „jak”.

Zamiast:

Chciałbym się ścigać w zawodach kolarskich, ale nie mam dobrego roweru.

Powiedz sobie:

Chciałbym się ścigać w zawodach kolarskich, a więc przydałby mi się lepszy rower. Jak mogę go pozyskać? Jak zarobić czy oszczędzić  pieniądze na nowy rower? – uwierz mi… prędzej czy później ten problem się rozwiąże. Pieniądze się znajdą, jedynym problemem może być to, że pojawi się następne „ale”, z którym będziesz musiał się uporać 🙂

Kilka rzeczy, które powinieneś zapamiętać i wcielić w życie po przeczytaniu tego tekstu:

1. Miej marzenia, nie bój się ich.

2. Jeżeli o czymś marzysz, realizuj to natychmiast i nie przejmuj się tym, że „się nie da”.

3. Jeśli w Twojej głowie pojawi się wymówka, zadaj sobie pytanie „Czy, aby na pewno tak jest?”.

4. Zamieniaj „ale” na „jak mogę to rozwiązać”.

5 Działaj! 

Na sam koniec pierwszego moje wpisu, polecam novelę, którą napisał James Skinner noszącą tytuł „The Devil only Knows one word”. Poznaj to słowo i nie daj już sobą kierować!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *