Półmaraton Królewski? Czy zostałem królem?

Wiele różnych relacji z różnych biegów jest już w Internecie. Powstało na ten temat wiele blogów i w zasadzie to już każdy biega. Mam wrażenie, że w sumie połowa Internetu to tematyka biegowa i generalnie wszyscy piszą bardzo podobne teksty, porady i relacje. Na szczęście nie jest to połowa Internetu, tylko połowa moich subskrybowanych stron. Jeśli biegasz i czytujesz różne portale biegowe, to ten wpis nie jest dla Ciebie, bo nie dowiesz się niczego nowego. Jeżeli natomiast nie biegasz i Cię to nie interesuje, to ten wpis też nie jest dla Ciebie. Jeżeli nie wiesz co zrobić z najbliższymi 5 minutami i miałbyś je zmarnować, to zapraszam:)
Niestety ostatni sezon nie był taki jak oczekiwałem. W skrócie: dużo kontuzji, słaba motywacja, „brak czasu” i w rezultacie zero startów. NIe wystartowałem ani w Półmaratonie Żywieckim, ani w żadnym maratonie. Dlatego, aby nie zmarnować sezonu ustawiłem sobie za cel szybką połówkę w Krakowie, która nauczyła mnie kilku rzeczy…
Błędy w przygotowaniu: Po pierwsze ,zdecydowana większość treningów była niekompletna, tzn. trening zasadniczy starałem się wykonywać, natomiast często brakowało rozgrzewki przed treningiem i co najważniejsze po biegu: schłodzenia, rozciągania i rolowania. Efektem tego była oczywiście kontuzja przywodziciela, która uniemożliwiła mi niektóre treningi szybkościowe i siłowe. Po drugie, jak już z nogą było trochę lepiej w ostatnim miesiącu przytrafiła mi się kontuzja mięśnia klatki piersiowej spowodowana inną aktywnością…co znowu uniemożliwiło trenowanie szybkości. Na domiar złego w okresie przypadającym na mocne trenowanie przytrafiło mi się przeziębienie, co praktycznie wykluczyło mnie z szybszych treningów na 2 tygodnie. W rezultacie wyleciało mi bardzo dużo treningów z całego planu.

Wnioski:

  1. Rób trening kompletny. Lepiej zrobić 2 km mniej treningu zasadniczego, ale poświęcić czas na około treningowe aktywności. Jak nabawisz się kontuzji, to już treningu zasadniczego nie zrobisz przez dłuższy czas.
  2. Pomyśl o innych aspektach okołotreningowych w końcowej fazie planu treningowego. Unikaj kontuzji, infekcji, zadbaj o dobre jedzenie i tak jak zawsze babcia mówiła: ciepło się ubieraj:)

Było coś dobrego: Podchodziłam już do kilku planów treningowych i zawsze jakoś szybko się z nich wyłamywałem, bo były za bardzo skomplikowane, nieodpowiednie dla mnie albo po prostu nie przynosiły rezultatu, moje lenistwo nie było tutaj oczywiście bez znaczenia:) Natomiast tym razem udało mi się znaleźć dość dobry jak dla mnie plan treningowy , który był prosty i mimo, że nie było do niego opisu, miałem wrażenie, że wiem co ma mi dać każdy kolejny trening. Dodatkowo wziąłem pod uwagę pewne moje ograniczenia i atuty i lekko zmodyfikowałem plan pod siebie. To co przyniosło  w moim przypadku dobry rezultat ,to realizacja biegów z narastającą prędkością. Odpuszczałem czasami siłę, sprinty, przebieżki ale BNP było dla mnie święte i to chyba zaowocowało. Trening z „partnerem biegowym”, to kolejna rzecz, która może mieć pozytywny wpływ na wynik:) Udało się mi odbyć kilka mocniejszych jak dla mnie treningów z Arturem i Łukasz, co pozwoliło mi trenować mocniej i sprawiło, że zamiast „modlić się do bogów, chciałem równać do bogów”. W sumie wyszło 01:36:59.

Wnioski: 

  1. Dobry plan to podstawą, nawet jak nie zrealizujesz go w całości. Jednak nie, powtórzę tutaj za Eisenhowerem „ Plan jest niczym, planowanie jest wszystkim”.
  2. Pomyśl nad wdrożeniem do swojego planu treningu typu BNP. 
  3. Jeżeli tylko masz taką możliwość biegaj z kimś, kto pociągnie Cię do góry

Na koniec trochę o 3 Półmaratonie Królewskim
Szczerze mówiąc nie chciałbym narzekać, bo nie o to w tym chodzi. NIe lubię też jak przychodzę na bieg, czekam np. w kolejce do depozytu, a tam lecą same słowa na K oraz narzekanie jak to jest źle zorganizowane i generalnie wytwarza się wielka nerwówka. Bez sensu jest w ogóle brać udział w czymkolwiek i tak się zachowywać, no ale nie o tym mowa. Pomijając fakt, że bieg ten odbywa się w Krakowie, to z Królewskim już nie ma wiele wspólnego. według mnie  trasa nie była przygotowana na 7000 osób. W niektórych miejscach było bardzo wąsko i ciężko wymijało się ludzi, którzy oczywiście startowali nie  z tej strefy z której powinni. Dodatkowo deszcz, a raczej kałuże utrudniały wyprzedzania, gdyż wszyscy je omijali i wbiegali przed siebie nawzajem, natomiast zwężenie na rondzie Grzegórzeckim sprawiło, że musiałem biec prawie o minutę wolniej niż przez cały bieg.  Myślę, że na tym wyprzedzaniu, zwalnianiu i traceniu rytmu straciłem spokojnie 1-2 min. Może warto puszczać ludzi grupami oraz bardziej uświadomić biegaczy, żeby ustawiali się w odpowiednich dla siebie strefach? Bardzo gęsto było również na punktach odżywczych, tutaj akurat zawsze jest walka, ale punkty mogły być rozmieszczone w miejscach gdzie jest więcej miejsca na ewentualnie wyminięcie punktu przez zawodników z nich nie korzystających. Kolejnym minusem moim zdaniem było to, że cały depozyt  na tak dużym obiekcie był umieszczony w jednym miejscu, bardzo długo przed i po biegu czekało się w kolejce na schodach, aby się do niego dostać. Natomiast całkowity plus za to, że meta jest na Tauron Arenie:) Fajny klimat jest jak się tam wbiega, a i po biegu można się schronić przed zimnem:) 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *